Mama i tata Pierwsze kroki

Z mamą, czy tatą do wody?

Wybierając się z malcem na zajęcia musimy podjąć szereg decyzji. Jedną z nich jest kto wejdzie z dzieckiem do wody? Czasami wybór jest przypadkowy, czasami zdeterminowany głębokością basenu i wzrostem rodzica, a jeszcze innym razem wymuszony tym, że jeden z rodziców jest w pracy. Przyczyn takiego a nie innego wyboru może być wiele, ale co będzie najlepsze dla tego małego człowieka? Kto powinien mu towarzyszyć w tej przygodzie?

Nie ma jednej odpowiedzi, z dziećmi tak już jest, że trzeba szukać, rozważać wszystkie sytuacje i spróbować podjąć taką decyzję, która wydaje nam się najlepsza dla maluszka, którego tak kochamy 🙂

Wszystkie dzieci mogą pokochać wodę, ale sama okoliczność związana z nowym miejscem, obcymi ludźmi i hałasem na basenie może być dla nich trudna. W tej sytuacji powinny mieć blisko siebie kogoś, kto da im poczucie bezpieczeństwa. Kimś takim zazwyczaj jest mama, wynika to zwyczajnie z tego, że spędza z dzieckiem najwięcej czasu i jest z nim w każdej sytuacji, tej radosnej i tej trudnej. Ale nie można generalizować, oczywiście może być tak, że tata jest taką samą bezpieczną przystanią dla dziecka, co mama. Wszystko zależy tutaj od tego, ile czasu mamy żeby opiekować się dzieckiem i jak z niego korzystamy. Najczęściej uwarunkowane to będzie sytuacją zawodową rodziców. Co zrobić, tak skonstruowany jest ten świat…

A więc pierwszą przesłanką przy wyborze osoby towarzyszącej niemowlęciu w wodzie jest to, z kim czuje się najbezpieczniej. Ale co w sytuacji kiedy będzie to mama, która sama nie potrafi pływać i boi się podwójnie o siebie i dziecko? Wtedy zdecydowanie lepiej, aby w pierwszych doświadczeniach dziecka na basenie uczestniczył ktoś, kto czuje się dobrze na basenie i będzie mógł się skupić na dziecku a nie własnych lękach. Czyli np. tata 🙂

Podobnie należy rozważyć sytuację, kiedy wzrost rodzica nie pozwala mu na trzymanie dziecka w komfortowy dla nich obojga sposób, bo akurat na basenie który wybraliśmy jest dla danej osoby za głęboko. Tutaj decyzja będzie prosta – do wody wchodzi ten z rodziców który jest wyższy.

Zawsze może być też tak, że nie mamy pola manewru, bo w pobliżu jest tylko jeden basen i w dodatku głęboki, tata musi być w pracy kiedy na basenie są zajęcia, a mama boi się pływać, bo kiedyś ktoś chciał ją szybko nauczyć i np. zepchnął z pomostu do jeziora… Wtedy musimy być odważni dla naszego dziecka i będąc w pełni świadomi wszystkich za i przeciw, decydujemy się na wspólne uczestnictwo w zajęciach z naszą pociechą bo jesteśmy przekonani o profitach jakie to może mu przynieść 🙂

Trzeba jednak pamiętać że dzieci są bardzo różne i potrafią nas zaskakiwać na każdym kroku. Są dzieci, którym wszystko jedno z kim są w wodzie, bo najważniejsze że są w wodzie 😀 I są też takie, którym trzeba poświęcić trochę więcej uwagi i będą potrzebowały kilku spotkań na basenie żeby poczuć się tam dobrze i czerpać z tego radość.

Natomiast później, kiedy nasz mały pływak będzie już miał zaszczepioną MIŁOŚĆ DO WODY, będzie mógł mu towarzyszyć każdy, kto jest mu bliski mama, tata, babcia, dziadek, ciocia, wujek, opiekunka… i wtedy problemem nie jest wejście do basenu tylko rozpacz kiedy trzeba już z niego wyjść 😉

A jak u Was wyglądał wybór osoby, która pójdzie z dzieckiem na zajęcia? Co decydowało że będzie to mama albo tata? Jestem ciekaw, czym się kierowaliście wybierając delegację na basen 😉 Piszcie!

Szymon

szymon@uczymymiloscidowody.pl

Może ci się spodobać również

4 komentarze

  • Odpowiedź
    Magdalena Klimuntowska
    4 sierpnia 2017 at 10:28

    U nas oczywiście że mama 🙂 Tatko w pracy, był jak narazie tylko na pierwszych zajęciach i swietnie sprawdził sie jako rozrywacz kąpielowych pieluch wszystkim potrzebującym pomocy 🙂 Obiecał ze jeszcze przyjdzie i może spróbujemy wtedy żeby on wszedł z Arturem do wody 🙂

  • Odpowiedź
    Renata Keler
    25 sierpnia 2017 at 19:58

    U nas jednak mama się nie sprawdziła 😉 Od początku od kąpieli był tata, mama wiadomo od całego zastępu innych fuch i tylko do kąpania na zastępstwo. Myślałam, że pływanie z mamą będzie spoko. Ale mój pływak nie chciał współpracować. Mama się spinała, że syn na tle innych taki niesubordynowany, basen dla mnie za głęboki, a nurkowanie to dla mnie koooooszmar. Tata na urlopie został oddelegowany, żeby zobaczył, że idzie słabawo. I poszło im świetnie. Chłopaki momentalnie znaleźli wspólny język, tata polecenia trenerów przekuł na zabawę, wygłupiali się jak we wanience i do tego tata o wiele wyższy od mamy więc lepiej w basenie trzymał. Cóż, trzeba było schować dumę, oddać palmę pierwszeństwa tacie jako specowi od wody i zostać podawaczem ręczników szanownym panom 😀

    • Odpowiedź
      Szymon Siejkowski
      26 sierpnia 2017 at 20:51

      No i widać efekty tej kooperacji tata-syn, super pływają 🙂 Ale pierwsze pływackie umiejętności zawdzięcza jednak mamie 😉

  • Odpowiedź
    rodzice Zosi i Piotrusia (bliźniąt)
    21 lutego 2018 at 22:11

    U Nas było dużo prościej, bo wchodzimy do wody całą rodziną 🙂 Niestety pod koniec feriowych zajęć troszkę się rozchorowaliśmy … ale jak się wykurujemy napewno wrócimy do wody.

  • Zostaw odpowiedź