Uczymy miłości do wody i wydaje nam się, sądząc po minach naszych małych pływaków i ich rodziców, że robimy to skutecznie. Ale nauka miłości do wody idzie w parze z nauką pływania, dzięki czemu nasze dzieci są sprawniejsze, zdrowsze itd. Fajnie jest umieć pływać, nie bać się wody, nie panikować jak wpadniemy do wody i umieć kontrolować oddech. Pływanie to świetna zabawa dla dzieci i dorosłych, ale niestety nie wszyscy potrafią pływać, co w czasie wakacji widać dobitnie w tragicznych statystykach utonięć…
Co roku w czasie wakacji ludzie toną. W jeziorach, rzekach, morzach topią się dzieci, dorośli. W Polsce tonie rocznie średnio 500 osób!!! A tylko w tym roku w samym lipcu utonęło już 57 osób, a w sierpniu już 46!!!
Na całym świecie bardzo dużą wagę przywiązuje się do nauki pływania, właśnie ze względów bezpieczeństwa. Na przykład w Hiszpanii wszystkie dzieci do 4. roku życia potrafią pływać.
Czy to jest przesada? Może tak, a może wcale nie! Przecież tu chodzi nie tylko o zabawę, ale przede wszystkim o bezpieczeństwo tych małych dzieci, a kiedyś dorosłych ludzi.
Pytanie czy warto przychodzić z maluszkiem na basen jest oczywiście retoryczne. Wiecie już, że niesie to za sobą mnóstwo korzyści dla tych młodych ludzi! Uczymy dzieci miłości do wody, ale pamiętajcie, że uczymy też szacunku do wody i bezpiecznych zachowań nad wodą. Wszystko po to, żeby potrafiły sobie poradzić, kiedy znajdą się w niebezpieczeństwie. Woda to wspaniały żywioł, ale czasem może się też okazać śmiertelnie groźny…
W krajach które mieliśmy okazję odwiedzić w poszukiwaniu inspiracji do pracy z najmniejszymi pływakami, nikt nie miał wątpliwości, że umiejętność pływania to kwestia życia i śmierci. W Polsce też powinniśmy tak myśleć i zadbać o bezpieczeństwo naszych dzieci.
Apelujemy więc: zabierajcie dzieci na basen!
Uczcie dzieci pływać!
Uczmy je razem miłości do wody, niech nasze dzieci będą bezpieczne 🙂
Brak komentarzy